Ostatnio zdarzyło mi się coś dziwnego.
Spotkałem pewną dziewczynę. Pracuje w prestiżowym sklepie, jest wykształcona, bardzo kulturalna,dobrze się ubiera, miła, ładna, zadbana, ma takie niesamowite świetliste oczy...
Kiedy podszedłem zapytała w czym mogła by pomóc. Złożyłem zamówienie, podziękowałem, pożegnałem się... i wtedy właśnie się to stało. Jakby to co zrobiłem było tak niesamowite, poderwała głowę, uśmiechnęła się, oczy jej się zaświeciły i powiedziała "Dziękuję, do widzenia."
Wtedy zacząłem się zastanawiać. Zawsze myślałem że kiedy ktoś jest "dystyngowany", to żyje jakby ponad normalnymi ludźmi, nie widząc nic poza własnym nosem. A teraz właśnie zobaczyłem, że można być kulturalną, dobrze wychowaną osobą, byś kimś "dystyngowanym" i pozostać człowiekiem. Kimś kto żyje w tym samym świecie co ci dookoła...
To było po prostu niesamowite...
wtorek, 23 października 2007
wtorek, 4 września 2007
Czternasty
Aż mnie zadziwia że tyle tutaj pisze, no ale jeśli mam o czym, to widać tak ma być...
Siedzę sobie spokojnie w sklepie, jest godzina za kwadrans dziewiąta wieczór, kiedy wpada kumpel. Mówi że wygrał dzisiaj w kasynie 5 kafli i kupuje boostery do magica... No spoko.. w ciągu pół godziny wydał prawie 8 stów. Podwoił nam w ten sposób dzienny obrót, ale co tam... Potem poszedł twierdząc że idzie jeszcze na jakąś kolację...
Padłem...
Tyle na dziś... Pierdole to pisanie...
Siedzę sobie spokojnie w sklepie, jest godzina za kwadrans dziewiąta wieczór, kiedy wpada kumpel. Mówi że wygrał dzisiaj w kasynie 5 kafli i kupuje boostery do magica... No spoko.. w ciągu pół godziny wydał prawie 8 stów. Podwoił nam w ten sposób dzienny obrót, ale co tam... Potem poszedł twierdząc że idzie jeszcze na jakąś kolację...
Padłem...
Tyle na dziś... Pierdole to pisanie...
poniedziałek, 3 września 2007
Trzynasty- rozpoczęcie roku
Ale mi sie udało:/ Na rozpoczęcie roku trzynasty post. I trzynasty post opisujący rozpoczęcie roku... Hmm... Nieistotne...
Dzisiaj po mieście pałętała się masa ludzi w garniakach... Że pałętali się po mieście to małe piwo. Że zwalili się do sklepu i zaczęli robić burdel to się wkurwiłem... Jeszcze jutro będziemy porządkowali magic'i:/
Co jest takiego w ludziach że chcą, czy nie, niszczą otoczenie?? Chęć samozniszczenia?? Czy tylko, daj boże, głupota??
Ale przynajmniej zrobiliśmy porządek na zapleczu:D Choć nie powiem że mnie to trochę kosztowało... Przynajmniej tyle zrobione... Mam nadzieję że uda nam się go jako tako utrzymać, bo byłoby szkoda tak go marnować...
Ale, co ja się będę produkował....
To tylko tak dla pamięci: na większe imprezy narodowe przygotować się na wielki burdel w sklepie...
Dzisiaj po mieście pałętała się masa ludzi w garniakach... Że pałętali się po mieście to małe piwo. Że zwalili się do sklepu i zaczęli robić burdel to się wkurwiłem... Jeszcze jutro będziemy porządkowali magic'i:/
Co jest takiego w ludziach że chcą, czy nie, niszczą otoczenie?? Chęć samozniszczenia?? Czy tylko, daj boże, głupota??
Ale przynajmniej zrobiliśmy porządek na zapleczu:D Choć nie powiem że mnie to trochę kosztowało... Przynajmniej tyle zrobione... Mam nadzieję że uda nam się go jako tako utrzymać, bo byłoby szkoda tak go marnować...
Ale, co ja się będę produkował....
To tylko tak dla pamięci: na większe imprezy narodowe przygotować się na wielki burdel w sklepie...
czwartek, 30 sierpnia 2007
Dwunasty
Normalnie raczej rzadko tu piszę, ale tak jakoś stwierdziłem, że to co się zdarzyło wczoraj wymaga zapisania...
Nie wiem na ile ktokolwiek w to wierzy, na ile jest to poprawne, a na ile są to tylko moje wyobrażenia, ale każdy człowiek ma swego rodzaju moc... Tak, taką trochę podobną do Jedi z Gwiezdnych Wojen... Każdy człowiek też tej mocy, świadomie lub nie, używa, nazywając to szczęściem, odpornością psychiczną, adrenaliną, itp... Używana, moc maleje z czasem, zwyczajnie zużywając się... Wtedy mówimy że jesteśmy zmęczeni, a najchętniej poszlibyśmy spać... Ta moc też z czasem się regeneruje, żebyśmy kiedyś po prostu nie wypruli się z całej...
I tu pojawia się problem... U różnych ludzi ta moc regeneruje się w różnym tempie. U niektórych starcza jej na cały dzień, u niektórych na trzy dni pod rząd, a niektórzy nie wstają z łóżka w ogóle bo im się nie chce...
Ale co zrobić jeśli twoja moc regeneruje się z szybkością zajebanej elektrowni atomowej, kiedy przeciętny człowiek dysponuje bateriami do latarki??
Jak by nie patrzeć trochę się przestraszyłem...
Tyle w tej kwestii zanim ktoś zacznie dzwonić po karetkę do wariatkowa...
Nie wiem na ile ktokolwiek w to wierzy, na ile jest to poprawne, a na ile są to tylko moje wyobrażenia, ale każdy człowiek ma swego rodzaju moc... Tak, taką trochę podobną do Jedi z Gwiezdnych Wojen... Każdy człowiek też tej mocy, świadomie lub nie, używa, nazywając to szczęściem, odpornością psychiczną, adrenaliną, itp... Używana, moc maleje z czasem, zwyczajnie zużywając się... Wtedy mówimy że jesteśmy zmęczeni, a najchętniej poszlibyśmy spać... Ta moc też z czasem się regeneruje, żebyśmy kiedyś po prostu nie wypruli się z całej...
I tu pojawia się problem... U różnych ludzi ta moc regeneruje się w różnym tempie. U niektórych starcza jej na cały dzień, u niektórych na trzy dni pod rząd, a niektórzy nie wstają z łóżka w ogóle bo im się nie chce...
Ale co zrobić jeśli twoja moc regeneruje się z szybkością zajebanej elektrowni atomowej, kiedy przeciętny człowiek dysponuje bateriami do latarki??
Jak by nie patrzeć trochę się przestraszyłem...
Tyle w tej kwestii zanim ktoś zacznie dzwonić po karetkę do wariatkowa...
Subskrybuj:
Posty (Atom)